Artykuły / Recenzja

Recenzja5 min·luty 2026

Wystawa "Ciało bez przepustki"  Galeria Labirynt

Dziesięć prac, jedno pytanie: komu wolno zajmować przestrzeń?

"Ciało bez przepustki" to tytuł, który sam w sobie jest manifestem. Kurator wystawy, Michał Borowski, zebrał dziesięcioro artystów z całej Polski i zadał im jedno pytanie: co znaczy być w ciele, które musi prosić o pozwolenie, żeby istnieć publicznie? Efekty wiszą teraz na ścianach lubelskiego Labiryntu i są może najważniejszą zbiorową wystawą polskiej sztuki queer w tym roku.

Sala pierwsza: widzialność

Wchodzisz i od razu natrafisz na serię fotografii Agnieszki Wierzbickiej — dziewięć portretów w czerni i bieli, każdy w formacie 60×80. Twarze. Proste, bezpośrednie, bez ucieczkowego spojrzenia. To osoby transpłciowe z Warszawy, Łodzi i Białegostoku fotografowane tak, jakby były kimkolwiek — bo są kimkolwiek. Ten banalny gest Wierzbickiej jest radykalny przez swoje nienachalność.

Nie chciałam robić "sztuki o transach". Chciałam zrobić portret ludzi. Jeśli to jest rewolucja, to coś jest nie tak ze światem.

Agnieszka Wierzbicka

Sala druga: ciało jako archiwum

Środkowa sala należy do Konrada Malinowskiego i jego instalacji "Blizny". Siedemnaście gipsowych odlewów fragmentów ciał — dłonie, plecy, klatka piersiowa, kolano — ułożonych na białych postumentach. Żaden z fragmentów nie jest "normalny" w medycznym sensie: blizny po operacjach, znaki po leczeniu, ślady po urazach. Malinowski mówi wprost: "Ciało queer jest archiwum historii, której nie było nam wolno opowiadać."

To jest jedna z najmocniejszych prac na wystawie i jednocześnie jedna z najtrudniejszych do oglądania. Nie z powodu brzydoty — wręcz przeciwnie. Te fragmenty są piękne, precyzyjne, doskonałe w swojej nieregularności. Trudność polega na tym, że każda blizna jest historią, której nie znasz, ale wyczuwasz.

Ocena

"Ciało bez przepustki" działa jako całość lepiej niż jako suma części. Są w tej wystawie prace słabsze — dwie instalacje wideo w ostatniej sali mogłyby nie istnieć i nikt by nie stracił. Ale kuratorska logika Borowskiego jest niezwykle spójna: od widzialności przez archiwum do rozrachunku. To trajektoria, która ma sens.

Wystawa trwa do 15 marca 2026. Wstęp wolny w każdą środę.

← Wszystkie artykuły

Czytaj dalej

Newsletter

Bądź nieBanalny.

Wywiady, nowe prace, miejsca — bez algorytmu.

Koszyk

Pusta przestrzeń. Też ważna.

Może zacznij od tych:

Wszystkie prace →